Impel Gwardia rozegrała ostatni pod obecną nazwą oficjalny mecz przed własną publicznością. Tak przynajmniej można sądzić biorąc pod uwagę wszelkie znaki na niebie i ziemi, a także co ważniejsze wypowiedzi Prezesa Jacka Grabowskiego. Szkoda, że mecz został przegrany. I to szkoda potrójnie. Po pierwsze, każde porażka smuci. Po drugie, ta boli tym bardziej, że przeciwnik z Piły był absolutnie w zasięgu naszej drużyny, a mecz wyrównany i możliwy do wygrania. Wreszcie, po trzecie, gra toczyła się o piąte miejsce Mistrzostw Polski, jego zdobycie byłoby powtórzeniem ubiegłorocznego wyniku i co ważniejsze dałoby przepustkę do gry w europejskich pucharach. A w Europie nazwa naszego klubu, po występach tegorocznych i przede wszystkim tych sprzed dwóch lat już jest rozpoznawalna. Kolejny start mógłby markę tę ugruntować.